Twardogórzanin, który założył w Holandii polski klub piłkarski. Historia Marcina Sieronia i jego Białych Orłów

Założyciel polskiego klubu i fundacji Białe Orły w Holandii, urodzony w Oleśnicy, mieszkaniec gminy Twardogóra Marcin Sieroń opowiada o emigracji, założeniu jedynej nieholenderskiej drużyny w lidze i sportowej działalności w Holandii. Zapraszamy do lektury!


REKLAMA

Maciej Kamiński: Założyciel klubu, prezes fundacji, trener, zawodnik- to tylko niektóre z funkcji pełnionych przez Ciebie. Z którą z nich się najbardziej identyfikujesz?
Marcin Sieroń: Wydaje mi się, że z funkcją trenera oraz prezesa Fundacji, bo Temu aktualnie poświęcam najwięcej czasu i uwagi. Chciałbym w przyszłości, żeby znalazła się osoba, której będę mógł przekazać część swoich obowiązków związanych np. ze stanowiskiem prezesa Fundacji Białych Orłów. Wtedy mógłbym skupić się tylko na trenerce.

Od początku- dlaczego zdecydowałeś się na wyjazd do Holandii?
Zmusiła mnie do tego sytuacja życiowa, a że mój brat był już tutaj na miejscu, pomógł mi zacząć wszystko od początku.

Jak wpadłeś na pomysł założenia polskiej drużyny?
Nie podobało mi się stereotypowe traktowanie Polaków przez Holendrów. Chciałem w ten sposób pokazać, że nie musimy się kojarzyć tylko z pracą i imprezowaniem. Chciałem wyjść do ludzi, zintegrować społeczeństwo polskie na emigracji i w końcu „odwrócić ten medal” nieobiektywnego spojrzenia na nas przez Holendrów.

Spotkałeś się z jakimiś przeszkodami zakładając Białe Orły? Może coś cię miło zaskoczyło?
Byłem na prawdę mile zaskoczony jeżeli chodzi o klub holenderski z którym współpracujemy TSV Longa. Bez problemu udostępniają nam obiekty do trenowania i rozgrywania meczów. Wzięło się to z tego, że polskie dzieci, które chciały trenować, przychodziły na zajęcia do klubu TSV, ale nie wracały. Problemy językowe, brak takiej „polskości” powodowały to, że nie czuły się tu dobrze. Na szczęście odkąd jesteśmy tu z akademią dla dzieci Białe Orły wszystko zmieniło się na lepsze.

Czy łatwo jest zachęcić Polaków do trenowania, zaangażowania się w działalność Białych Orłów?
Nie, jeśli zrobi się to umiejętnie. Trzeba pokazać cel, możliwość osiągnięcia czegoś więcej niż praca i siedzenie w domu. Zaszczepić w pewien sposób pasję do trenowania i uczestnictwa różnych inicjatywach przez nas tworzonych.

Białe Orły są jedyną drużyną nieholenderską w lidze. Jak jesteście odbierani przez inne kluby, sędziów kibiców?
Niestety da się odczuć inne traktowanie- oczywiście nie wszędzie- ale momentami czujemy się dyskryminowani w szczególności przez sędziów. Nie raz się zdarzyło, że kiedy wygrywaliśmy spotkanie, sędzia stawał się tak jakby dwunastym zawodnikiem naszych rywali i starał się zrobić wszystko, żeby mecz nie zakończył się naszym zwycięstwem. Na szczęście nie dajemy się prowokować. Robimy swoje, walcząc w każdym spotkaniu do końca o 3 punkty.

 Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?
Wydaje mi się, że Holendrzy nie potrafią przegrywać. Są bardzo usportowionym narodem. Mają doskonałe warunki do trenowania przeróżnych dyscyplin. Są także bardzo usportowieni, w zasadzie w każdym wieku. Ale nieumiejętność poniesienia porażki, to chyba ich największy minus.

Jakie jest zainteresowanie waszymi spotkaniami?
Oczywiście mamy swoich fanów, ale wszystko przychodzi z czasem i nasi widzowie nie zapełniają jeszcze wszystkich wolnych krzesełek. Mogę powiedzieć, że z meczu na mecz jest coraz lepiej.

 Jaki jest obraz Polaka w Holandii według ciebie?
Dobry, uczynny, rodzinny, zazdrosny. Na pewno zaangażowany w pracę. Taka jest moja opinia. Niestety Holendrzy jej nie podzielają… prawdopodobnie przez stereotypy.

Na początku była drużyna piłkarska Białe Orły. Z czasem powstała akademia dla dzieci w
różnym wieku, sekcje futsalu i tenisa ziemnego, w końcu fundacja pomagająca potrzebującym. Które z tych przedsięwzięć sprawia ci największą satysfakcję?
Fundacja Białego Orła jest takim naszym oczkiem w głowie. Czujemy się świetnie mogąc pomagać chorym dzieciom. Spełniamy ich marzenia i to jest najważniejsze. Szczególnym sentymentem darzę również drużynę piłkarską. Jak wspomniałeś, od tego zaczynaliśmy i chyba dlatego jest to dla mnie równie ważne.

Jednoczysz polskie społeczeństwo na emigracji. Sprawiasz, że ludzie wychodzą w domu, angażują się w coś, identyfikują z wami. Masz poczucie, że to co robisz jest pewnego rodzaju misją?
Tak. Od początku było to moim zamiarem, chciałem przekazać tą polską bliskość. Nie tylko grając w piłkę, ale także pomagając innym. Jetem z tego dumny.

Co cię motywuje do działania?
Sam siebie napędzam. Z każdym projektem chcę coraz więcej i więcej. Odbija się to oczywiście na mojej rodzinie, ponieważ mam bardzo mało czasu. Na szczęście pojawiają się tacy ludzie, którzy też chcą robić dobro, przy okazji odciążając mnie trochę.

Największy sukces Białych Orłów do tej pory?
Sukcesem jest to, że się regularnie spotykamy, trenujemy, występujemy w lidze będąc w środku tabeli. Wszystko się rozwija i jestem pewny, że największe sukcesy jeszcze przed nami.

Najbliższe plany na przyszłość?
Rozwijać się jak najmocniej i piąć się jak najwyżej.

Czy zamierzasz wrócić do Polski?
Na pewno tak. Już mam w głowie pomysły co mogę zrobić u siebie dla osób, które tego potrzebują.

Czego życzyć Białym Orłom i Marcinowi Sieroniowi?
Orłom na pewno coraz lepszego poziomu gry i awansu do 3 klasy rozgrywkowej. Mi… Ludzi, którzy tak jak ja będą czuć potrzebę działania i pomagania innym.

****

13238965_1129028220490461_5984846076559040090_nMarcin Sieroń – założyciel polskiego klubu i fundacji Białe Orły w Tilburgu w Holandii. Urodzony w Oleśnicy, mieszkaniec gminy Twardogóra. Od 5 roku życia gra w piłkę nożną. Bronił m.in. barw Lotnika Twardogóra. Jego życie ciągle kręci się wokół sportu. Z chwilą podjęcia decyzji o emigracji planował również stworzenie polskiej drużyny piłkarskiej w Holandii. Realia spotkane na obczyźnie zmobilizowały go do stworzenia właśnie przez sport przekazu polskiej kultury.

W roku 2010 z pomoc Polskiej Parafii w Bredzie stworzył polska drużyn piłki nożnej: Białe Orły, której obecnie jest trenerem. Nazwa Białe Orły nawiązuje do polskich symboli narodowych, ale jest również hołdem dla jego największego autorytetu – Kazimierza Górskiego i słynnych Orłów Górskiego.

Organizator wielu wydarzeń sportowych WINTER CUP” „BENELUX CUP”“SUMMER CUP oraz kulturalnych w Holandii. Marcin Sieroń kieruje się uniwersalnymi wartościami, a jego sportowa pasja przerodziła się w ogromny sukces. Dzięki jego inicjatywie i samozaparciu powstała nietuzinkowa impreza oraz drużyna piłkarska. Jego idea zjednoczenia i zgromadzenia polskiej społeczności w Holandii stała się rzeczywistością dzięki dużej determinacji i talentowi organizatorskiemu Marcina Sieronia.

Swój związek z Polską kultywuje za pomocą sportu, co jest doskonałym sposobem na hołdowanie wysokiego poziomu polskiej kultury oraz opracowuje i wdraża coraz bardziej nowatorskie sposoby jej promowania. Marcin podjął się wielkiego wyzwania: organizacji imprezy zbliżającej ludzi różnych narodowości. Imprezy mającej na celu integrację oraz poznawanie siebie nawzajem, ukazywanie z bliska Polakom Holandii, a Holendrom Polski.

Maciej Kamiński

REKLAMA
  1. Oleśniczanin

    Picek wróć lepiej do siebie na wioskę i się nie kompromituj kretynie. W artykule autor 4 razy wspomniał że jest on z Twardogóry. Gdzie jest napisane że jest on Oleśniczaninem?
    1. Twardogórzanin
    2. urodzony w Oleśnicy, mieszkaniec gminy Twardogóra
    3. Urodzony w Oleśnicy, mieszkaniec gminy Twardogóra
    4. Od 5 roku życia gra w piłkę nożną. Bronił m.in. barw Lotnika Twardogóra.

    Żal mi takich ludzi jak Ty .

    (-1)
  2. Karolina

    Gratulacje jestem pod wrazeniem z Twojego osiagniecia oby tak dalej zycze dalszych sukcesow…..

    (1)
  3. picek

    Jaki z niego Oleśniczanin. Przecie to rodowity Twardogórzanin. To tutaj stawiał pierwsze piłkarskie kroki w miejscowym Lotniku

    (2)
  4. zibi

    brawo Marcin. Dokonałeś wielkich czynów w tej Holandii. Wracaj do nas do Twardogóry;] pozdro!

    (3)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wyświetl pełną wersję strony