IV liga: zwycięska inauguracja i rewanż Pogoni na Sokole Wielka Lipa

IV liga: zwycięska inauguracja i rewanż Pogoni na Sokole Wielka Lipa

Na otwarcie nowego sezonu Pogoń Oleśnica pokonała u siebie Sokoła Wielka Lipa 3:1.

Podopieczni trenera Marcina Jurasik faworytem tego starcia nie byli. Rozgrywany w sobotnie popołudnie na stadionie przy Brzozowej mecz mógł rozpocząć się idealnie dla gości z Wielkiej Lipy, którzy w poprzedniej kampanii dwukrotnie rozbili oleśniczan. Napastnik gości dwukrotnie miał okazję pokonać w sytuacji sam na sam Kacpra Rogalę, ale bez powodzenia. Mało tego, po interwencji golkipera liczył nawet na rzut karny, ale sędzia ocenił sytuację zgoła odmiennie i to jego ukarał żółtym kartonikiem.

REKLAMA

Inaczej stało się po drugiej stronie boiska. Po kontrze z obrońcami na plecach wbiegał w pole karne Adrian Miodek, czując na plecach rękę defensora padł na ziemię, a arbiter bez zastanowienia wskazał na „wapno”. Z jedenastu metrów pewnie uderzył Marcin Koselski i w 19. minucie było 1:0 dla gospodarzy.

Goście nie zamierzali się jednak podłamać i kontynuowali ataki. Dużo miejsca mieli zwłaszcza z prawej strony boiska. Szczęście długo było po stronie „Syna”. Raz instynktownie wybronił strzał, innym razem uratowała go poprzeczka. Przy trzeciej okazji Sokół dopiął swego. Dośrodkowania z prawego skrzydła nie sięgnął „Kosa”, a piłka spadła prosto na głowę rywala, który strzałem „po koźle” pokonała Rogalę i wyrównał stan rywalizacji.

Optycznie lepiej wyglądali przyjezdni, ale pięć minut przed przerwą przyszedł kolejny cios. Do długiej piłki ruszył Paweł Bezak (zastępował kontuzjowanego Piotra Kotwę), przyjęciem mijając obrońcę, który trącił go barkiem. „Bezi” przytomnie przewrócił się, a defensor za akcję ratunkową obejrzał bezpośrednio czerwony kartonik i Wielka Lipa musiała sobie radzić w dziesięciu. I radziła sobie całkiem dobrze.

Pogoniarze wykorzystywali liczebną przewagę, ale mieli problem z wykończeniem akcji w polu karnym. A jeden moment nieuwagi mógł kosztować ich utratę gola, a może i późniejszą przegraną. Do rzuconej za obronę piłki tuż przed wahającym się przy wyjściu Rogalą dopadł napastnik gości i kierując ją w stronę bramki. I kiedy już widział futbolówkę w siatce, ofiarnym wślizgiem uratował kolegów Karol Siódmiak.

Odpowiedź MKS-u była najlepsza w możliwych. Najpierw minimalnie pomylił się Bezak, ale chwilę później na strzał lewą nogą z granicy pola karnego zdecydował się Filip Szczypkowski, zaskakując bramkarza i w 74. minucie dając ponowne prowadzenie oleśniczanom.

Sokół do samego końca walczył o korzystny wynik i w ostatnich minutach kilkukrotnie serce mogło zadrżeć kibicom Pogoni. Najgroźniejsze uderzenie sparował Rogala, przy innych brakowało rywalom skuteczności. Tym większy kamień spadł widzom z serca, gdy już w doliczonym czasie gry gospodarze przypieczętowali zwycięstwo. Do prostopadłej piłki wyszedł Łukasz Galik, w sytuacji sam na sam przytomnie dostrzegł Michała Rusieckiego, a „Rusek” skierował piłkę do pustej bramki, ustalając końcowy wynik na 3:1.

Pogoń Oleśnica: Rogala – Karga (Korcik), Siódmiak, Koselski, Szczypkowski, Zapał, Przybytek (Rusiecki), Sepetowski, Pucek (Galik), Miodek (Król), Bezak.

REKLAMA
  1. kibic 35

    Zróbcie coś z tym naglośnieniem na stadionie bo stadion 21 wiek a nagłośnienie jak z 19.

    (2)

Komentarze są wyłączone.

Wyświetl pełną wersję strony