Fantastyczna czwórka oleśnickiej Pogoni

Ostatnie tygodnie w Pogoni Oleśnica nie mogły satysfakcjonować. Juniorzy zaczęli tracić punkty, zaś seniorzy nie potrafili przełamać serii niepowodzeń. W ostatni weekend września piękna była nie tylko pogoda, lecz także wyniki piłkarzy najstarszego klubu na Dolnym Śląsku.


REKLAMA

Na dobry początek zacznijmy od seniorów. Ostatnie kilka tygodni grę seniorów Pogoni Oleśnica można porównać do katorgi, jaką przeżywają uczniowie szkół średnich, czytając „Cierpienia Młodego Wertera”. Jednym słowem, było fatalnie.Do tego głównie przyczyniły się kontuzje czołowych zawodników: Piotra Kotwy, Adriana Miodka, czy Pawła Bezaka. 

Przed derbami z Wiwą Goszcz mało kto dawał wielkie szanse Pogoniarzom na zwycięstwo w tym spotkaniu. Wyglądało na to, że tym razem to beniaminek IV ligi był stawiany jako faworyt do końcowego triumfu. Już do początku spotkania oleśniczanie zaczęli napierać z całych sił. Niestety, walkę o każdy decydujący detal okupił kontuzją Damian Przybytek. Skrzydłowy oleśnickiej drużyny tak niefortunnie upadł na boisko, że nie mógł kontynuować gry i w 33. minucie jego miejsce zastąpił Michał Rusiecki. Jeszcze nie jest znana dokładna diagnoza, ale wszystko wskazuje na to, że Przybytek złamał rękę i czeka go przerwa od 1 do 2 miesięcy.

Pięć minut później tłumy kibiców zgromadzonych na stadionie miejskim wpadły w szał radości, bowiem bramkę dla gospodarzy strzelił Filip Robel. Goście do szatni schodzili ewidentnie przybici bramką tuż przed przerwą. Na drugą połowę wyszli mocno zmotywowani i próbowali wyrównać stan meczu. Ta sztuka udała się w 56. minucie. Sędzia zagwizdał bardzo kontrowersyjny rzut wolny pod polem karnym Pogoni. Po wykonaniu stałego fragmentu gry i zamieszaniu w szykach obronnych gospodarzy, prostopadłe podanie otrzymał Tomasz Swaczeński, a w sytuacji sam na sam z Rogalą nie pomylił się.

Goście poczuli podmuch i postanowili wykorzystać sprzyjający wiatr. Po strzale jednego z graczy Wiwy piłkę zmierzającą w okienko bramki fenomenalnie wybił Kacper Rogala. Wiatr ustał i Pogoniarze wrócili w dobry rytm. Starania podopiecznych trenera Jurasika przyniosły efekt w 75. minucie, kiedy dobre dośrodkowanie Filipa Robela z prawego skrzydła strzałem głową zamienił na bramkę wracający po kontuzji Piotr Kotwa. Wynik derbowego meczu nie uległ już zmianie i Pogoń Oleśnica przełamała swoją niemoc zwycięstwem 2:1 nad Wiwą Goszcz.

Niedzielnego poranka juniorzy starsi podejmowali w LDJ Orła Ząbkowice Śląskie. Młodzi Pogoniarze ostatnio zaczęli tracić punkty w lidze, przegrywając z Lechią Dzierżoniów (0:1) i Miedzią Legnica (0:4). Jak to mówią, najlepszym lekarstwem na porażkę jest zwycięstwo i oleśniczanie zamierzali pewnie wygrać to spotkanie. Już w 4. minucie meczu Bartłomiej Kruszyński otrzymał prostopadłe podanie i w sytuacji sam na sam z golkiperem przyjezdnych umieścił piłkę w siatce. Na drugiego gola nie trzeba było długo czekać, bowiem w 18. minucie Kacper Bartusiak otrzymał górną piłkę na 16. metrze, przyjął ją na klatkę piersiową i potężnym strzałem z woleja zmieścił piłkę w okienku bramki. Bramkarz nawet nie drgnął przy uderzeniu.

Oleśniczanie zapewnili sobie optyczną przewagę, co potwierdziła kolejna bramka w wykonaniu Adriana Holaka. Do przerwy było 3:0 i podopieczni trenera Zapała nie chcieli na tym poprzestać. Już w 55. minucie Adrian Holak w swoim stylu uwolnił się od krycia, przyspieszył i po otrzymaniu prostopadłej piłki miał przed sobą tylko bramkarza, a w tej sytuacji nie mógł się pomylić. Kolejne 2 gole zostały skopiowane z 55. minuty, a ich autorami byli Bartosz Dzięcioł i Adrian Holak, który skompletował hattrick. Młodzi Pogoniarze pewnie pokonali outsidera ligi 6:0, co bardzo podniosło morale drużyny. Teraz juniorów starszych czeka ciężkie spotkanie z Parasolem Wrocław.

No i zostali nam jeszcze juniorzy młodsi. Po kilku pewnych zwycięstwach Pogoniarzy przyszła ciężka potyczka z FC Wrocław Academy. Już w 7. minucie spotkania bramkę dla oleśniczan zdobył Adam Ciszewski. Mecz był niezwykle wyrównany i obie ekipy miały kilka dobrych sytuacji, jednak nie potrafiły ich wykorzystać. Wrocławianie wyrównali stan meczu w 52. minucie, jednak ich radość nie trwała zbyt długo, bowiem 8 minut później wynik ustalił Rafał Burzyński. Podopieczni trenera Ulatowskiego mogą mówić o dużym szczęściu, gdyż w końcówce spotkania podanie gracza z Wrocławia odbił ręką Kacper Mazur, wykonując wślizg. Piłka zmieniła kierunek i zmierzała prosto do bramki, jednak w porę interweniował golkiper Pogoni, Mateusz Korzeniowski. Sędzia w tej sytuacji popełnił dość duży błąd i nie odgwizdał rzutu karnego.

Warto też wspomnieć o oldbojach Pogoni, bo również najstarsi piłkarze MKS-u cieszyli się ze zwycięstwa. W poniedziałkowy wieczór po bramkach Tomasza Kapki i Grzegorza Fikusa oraz samobójczej bramce wygrywali z Kobierzycami 3:0.

4 mecze,4 zwycięstwa, 13 zdobytych bramek i tylko 2 stracone. Tak prezentują się statystyki oleśniczan z ostatniego weekendu września. Miejmy nadzieję, że taka forma utrzyma się jak najdłużej i za tydzień będziemy obserwować powtórkę z rozrywki.

Mikołaj Urbański/Pogoń Oleśnica

REKLAMA
  1. Do ...

    Widać, że nie byłeś na meczu. Dużo kibiców przyszło na mecz. Smiem nawet twierdzić, że jak na razie rekord frekwencji w tym sezonie.

    (0)
  2. ...

    Bartku wszystko fajnie ale te ,, tłumy kibiców” i ,, szał radości” to trochę Cię poniosła fantazja;)
    pozdrawiam

    (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wyświetl pełną wersję strony