Od zera do biegowego blogera, czyli Dawid Gajlusz biegnie po marzenia

◄ Poprzedni 1 / 5

- Biegnę, marzę i realizuję marzenia - Dawid Gajlusz opowiada nam o swojej pasji do biegania.

We wrześniu ubiegłego roku oleśniczanin Dawid Gajlusz po raz pierwszy w życiu stanął na starcie królewskiego dystansu. Od spełnienia marzenia dzieliła go długość maratonu, którą pokonał z tłumem 5 tysięcy innych pasjonatów biegania.

– Pierwsza połowa trasy była łatwa na pokonania. Potem było już tylko gorzej. W głowie przeplatał się ból i euforia. Widząc mdlejących biegaczy na trasie wzrastało tętno i niepokój – wspomina pamiętny dzień 13 września zawodnik Szerszenia Oleśnica.

From zero to hero

Po morderczej i wymagającej nie tylko fizycznie, ale psychicznie walce z kolejnymi kilometrami w końcu dotarł jednak do upragnionej mety.

– Pierwsze doznanie na mecie to szczęście. Chciało mi się płakać. Świadomość, że ból minie, a wrażenie zostaną do końca życia jest bezcenna – mówi nam Dawid. Droga do celu liczyła sobie jednak nie tylko 42,195 km, lecz setki kilometrów, które przez dziewiętnaście miesięcy wyrzeczeń pokonywał na treningach. Zaczynając niemal od zera.

Czytaj dalej na kolejnych podstronach...

◄ Poprzedni 1 / 5
REKLAMA
  1. Bartek Michalak Autor

    Uprzejmie informuję, że nie o wszystkich. Tylko o tych, którzy biegając schudli, mających syna i żonę, trenujących o świcie i prowadzących bloga. I spełniających wszystkie te kryteria jednocześnie. ;)

    (0)
  2. Wierny kibic

    Teraz tylko telewizja, może „Dzień dobry TVN” jako odkrycie XXIgo wieku?? Albo kilku odcinkowy serial dokumentalny na Canal + Discovery! … o_O

    (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wyświetl pełną wersję strony